Ks. bp Jan Chrapek CSMA |
10 PRZYKAZAŃ DLA REDAKCJI KATOLICKICH W MEDIACH PUBLICZNYCH
|
Czyli uwagi o oczekiwaniach Kościoła wobec nadawców i dziennikarzy programów religijnych
Świętowanie 10-lecia redakcji programów katolickich w mediach publicznych, radiu i telewizji w Polsce, jest nie tylko miłą rocznicą ale i momentem w którym warto podjąć refleksję nad sensem i znaczeniem pracy która służy zarówno wspólnocie kościelnej jak i całemu społeczeństwu. Pośród przemian jakie dokonały się w dziedzinie mediów elektronicznych w Polsce po roku 1989, obok pluralizacji i demonopolizacji i wielu innych, pojawienie się redakcji programów katolickich w mediach publicznych jest jednym z ważniejszych wydarzeń. Mówiąc o oczekiwaniach Kościoła związanych z tym historycznym osiągnięciem trzeba podkreślić wyraziście, że osiągnięcie to jest ważnym sukcesem dla dwóch stron: tak dla Kościoła jak i nadawców w mediach publicznych. Skoro jako biskup zabieram głos na ten temat, najłatwiej będzie mi posłużyć się specyficznym "gatunkiem dziennikarskim" jakim jest... "10 przykazań". A że dekalog jako taki zawiera normy ogólnoludzkie i nie razi także humanistów o innym niż religijny światopoglądzie, wierzę, że nie będzie mi to poczytane za próbę deklaracji dyktatury kleru wobec radia bądź telewizji. Zresztą 10 przykazań na 10-lecie to bardzo stosowne skojarzenie. Warto przy tej okazji zauważyć jeszcze jedną, istotną okoliczność. Jakkolwiek świętowane dziesięciolecie przypomina o nowości jaką są programy religijne w mediach publicznych, to jednak, w gruncie rzeczy, trzeba mówić nie tyle o stworzeniu czegoś nowego co raczej o powrocie do sytuacji pierwotnej, do stanu początkowego zniszczonego w dziesięcioleciach komunizmu. Początki radiofonii bowiem, zarówno na świecie jak i w Polsce, wiążą się nierozerwalnie z istnieniem na falach eteru programów religijnych. Jedna z pierwszych w historii ludzkości radiostacja KDKA w Pittsburgu, w Stanach Zjednoczonych, powstała w 1920 roku, już w rok od rozpoczęcia regularnej emisji transmitowała regularnie Mszę Świętą z miejscowego Kościoła. Pierwsze słowa w eterze podczas prób przekazu z Wysp Brytyjskich do Europy brzmiały: "Chwała Bogu na wysokościach a na ziemi pokój ludziom dobrej woli..." Pionier radia, Gugliemo Marconi był zarazem twórcą rozgłośni Radia Watykańskiego, którą Pius XI otworzył w r. 1931. Od zarania powstawania kolejnych rozgłośni Polskiego Radia na jego antenie istniały tak transmisje nabożeństw jak i rozmaite audycje o tematyce religijnej. Dobrze, że fakty te przypomniano w publikacji z okazji 70-lecia Polskiego Radia w 1995 roku. Także w pierwsze osiągnięcia techniczno-programowe radiofonii w Polsce wpisują się transmitowane na żywo wydarzenia o charakterze religijnym. Takim była pierwsza przeprowadzona na żywo z zagranicy, z Rzymu, transmisja uroczystości kanonizacyjnych św. Andrzeja Boboli w roku 1938. Nie tylko szlachectwo lecz także tradycja obliguje spadkobierców. Dlatego też nie sposób nie mówić o owym "dekalogu oczekiwań" o którym wspomniałem wcześniej.
I. Przykazanie: "Nie będziesz miał cudzych bogów obok mnie..." (Wj 20, 3). Po pierwsze, wydaje się, że przekaz religijny w mediach publicznych ma za zadanie uwrażliwiać ludzi, co faktycznie jest a co nie jest świętością. Oprócz demaskowania pseudowartości, obalania idoli które zajmują miejsce sacrum, sam w sobie powinien strzec się mieszania tego co święte z "profanum" czyli profanowania języka religijnego które ma miejsce zawsze wtedy, gdy teologię zamienia się w ideologię. Wszystko to jest ważne nie tylko dla pogłębiania wiary już przekonanych ale i dla pokazywania autentycznego oblicza Boga i Kościoła ludziom sceptycznym, walczącym lub wadzącym się z Panem Bogiem. Ponieważ tradycja i kultura naszego narodu nacechowane są silną obecnością treści religijnych, tak rozumiana misja redakcji katolickich służy zrozumieniu tożsamości duchowej naszego społeczeństwa. Przybliża ona także szerokim kręgom odbiorców naukę Kościoła który wpisał się na trwałe w polską rzeczywistość. Redakcje programów katolickich i ich programy należy widzieć jako integralną część mediów publicznych. Mitem więc są powtarzane tu i ówdzie - niestety także w środowiskach katolickich - opinie, jakoby były one gettem lub stanowiły zaledwie "katolickie okienka". To ostatnie określenie mogło by się obronić tylko wtedy, gdybyśmy pamiętali o istocie sensu słowa "katolicki", co znaczy tyle co "powszechny". W tym ostatnim znaczeniu redakcje te faktycznie wolno nazywać "okienkami katolickimi" czyli przestrzenią otwartą na całą rzeczywistość społeczną i kulturową.
II. Przykazanie: "Nie będziesz wzywał imienia Boga twego... do czczych rzeczy..." (Wj 20, 7) Powiedzieliśmy, że redakcje katolickie to nie żadne getto. We współpracy z innymi zespołami, która jak wiemy stała się też już i tradycją i dorobkiem pracujących tu ludzi, można, warto a nawet trzeba opisywać to, co jest sakralne i duchowe w całej kulturze polskiej, niekiedy w całkiem "świeckich" obrzędach, symbolach, tekstach, pomnikach architektury i historii. W ten sposób spełni się zadość II. Przykazaniu, które mówi o tym, że nie powinno się "sekularyzować" i laicyzować tego co zakorzenione jest w wymiarze duchowym, transcendentnym .Dlatego też istnieje głęboka potrzeba i sens, aby treści o charakterze religijnym były obecne w wielu programach, niekoniecznie "sztandarowo katolickich". Zapewne najłatwiej potwierdzić to tym z Państwa, którzy np. pracują w redakcjach literackich czy muzycznych, chociażby Programu II Polskiego Radia.
III. Przykazanie: "Pamiętaj abyś dzień święty święcił..." (Wj 20, 8) Dzięki postulatom "Solidarności" z r. 1980 na antenę Polskiego Radia powróciła Msza Święta oraz później - nabożeństwa wspólnot wyznaniowych zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej. Są też obecnie w lokalnych stacjach telewizyjnych transmisje niedzielnej Mszy Świętej. Daje to wyraz konieczności poszanowania przez media publiczne potrzeb religijnych odbiorców. Chodzi jednakże przy tym i o to, aby nie zamykać tych potrzeb tylko do sfery liturgicznej. Zawierają one przecież także pragnienie rozumienia świata i ludzi w odniesieniu do własnej wiary i oczywiście także chęć jej pogłębienia. Edukacyjna funkcja środków społecznego komunikowania nie może więc kończyć się tam gdzie zaczyna sfera światopoglądu i przekonań religijnych.
IV. Przykazanie: "Czcij ojca twego i matkę twoją..." (Wj 20, 12) Wprawdzie z jednej strony Redakcje Programów Katolickich mają za ojca i matkę swój Kościół, to jednak z drugiej strony nie jest przecież tak, że instytucje publiczne radia i telewizji są dla nich tylko rodzicami przybranymi. Szacunek "dla ojca i matki" oznacza tu troskę i wsparcie mediów publicznych aby były wierne swej misji. Ze względu na ową społeczną misję media te cieszą się uznaniem i utrzymują wiarygodność w oczach ogółu odbiorców. Owa misja chroniona może być także przez normę kolejnego, V. Przykazania.
V. Przykazanie: "Nie będziesz zabijał" (Wj 20, 13) Obrazy przemocy i gwałtu atakujące odbiorców z ekranów telewizorów, agresja rodzona także przez dźwięk niektórych typów muzyki nachalnie niekiedy propagowanej w radiu nie mogą - pomimo istniejącej różnicy zdań na ten temat - nie pozostać bez efektu zwłaszcza w duszy ludzi młodych. Misja mediów publicznych musi uwzględniać uczenie wzajemnego szacunku, głębokiej tolerancji i odpowiedzialności. W tej dziedzinie media mają naturalnego sojusznika w ludziach Kościoła i oczywiście również w zespołach redakcji katolickich. Ma to znaczenie nie tylko dla polskiego społeczeństwa. W okresie w którym kraj nasz zbliża się ku integracji ze Wspólnotami Europejskimi, w obliczu rysujących się na naszym kontynencie konfliktów i napięć o charakterze narodowym, etnicznym a nawet religijnym, oznacza to wkład w tworzenie "europejskiego domu", "dawanie duszy Europie", do czego wzywa tak gorąco Jan Paweł II.
VI. Przykazanie: "Nie będziesz cudzołożył..." (Wj 20, 14) Być może przywołanie tego przykazania wzbudza uśmiech lub zaintrygowanie. Nie nastąpi w tym miejscu jednak z mojej strony otwarcie debaty o pornografii lub pornofonii. Możliwe, że ten wątek wzbudziłby wiele emocji i zainteresowanie, ale dzisiaj proponuję spojrzeć na treść tej normy moralnej szerzej. Cudzołóstwo oznacza zdradę, rozbicie jedności dwojga ludzi. Jeżeli mówimy, że "nie cudzołóż" dotyczy mediów publicznych, to dlatego, że jedną z ich istotnych funkcji jest budowanie jedności i wspólnoty międzyludzkiej. Jedność ta nosi w tradycji wypracowanej na naszej polskiej ziemi, a inicjującej przemiany w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, imię solidarności. Słowo to oznacza także jedną z podstawowych zasad społecznej nauki Kościoła. Odkrywanie ludzkiej tęsknoty za jednością to zarazem otwieranie oczu na szczytne wartości które chrześcijaństwo ujmuje w nakazie miłości Boga i bliźniego. Wyrazistym przykładem takiego działania mediów masowych były relacje radiowe i telewizyjne z podróży Ojca Św. do Ojczyzny, zwłaszcza może dwóch ostatnich. W dokumentach Kościoła mówi się, że "komunikowanie masowe ma tworzyć pośród ludzi komunię" czyli ich jednoczyć. Jest to jeden z najważniejszych postulatów wobec mediów. Budowanie ramówki programowej tylko na podstawie wyników tele- i audiometrii obróci się wcześniej czy później przeciwko programującym. Dodać tu wypada, że w ostatnich latach, w USA, najbardziej przecież skomercjalizowanym medialnym świecie, teoretycy społecznego komunikowania stanowczo ukazują potrzebę krytycznego oceniania danych tele- i audiometrycznych w taki sposób aby kryteria ilościowe uzupełnić jakościowymi. Te ostatnie wiążą się właśnie z wspólnototwórczym potencjałem komunikowania. Nie włączony odbiornik jest więc kryterium oglądalności i słuchalności ale percepcja, której skutkiem jest "efekt społeczny". Dlatego dobrze byłoby aby nadawcy nie zapominali w programowaniu swych stacji o potrzebie docierania do serc, nie zapominając o przestrodze która powtarza się zarówno w tekstach proroków Starego Testamentu jak i Ewangelii a mówiącej o częstym mechanizmie znieczulania się ludzkiej uwagi: "Mają oczy a nie widzą, mają uszy a nie słyszą..." (Iz 6, 9; Mt 13,13). Zarazem jednak, to samo starotestamentalne i ewangeliczne pouczenie nakłania na nadawców i dziennikarzy redakcji katolickich obowiązek doskonalenia profesjonalnego, aby przekaz był nie tylko "słuszny" ale i atrakcyjny; nie chodzi tu o "przypodobanie się" lecz o ... naśladowanie samego Chrystusa, nauczającego w sposób obrazowy, trafiający do serc i umysłów, pociągający do naśladowania Go. Brak profesjonalizmu pod tym względem byłby też formą zdrady, zniekształcaniem obrazu chrześcijaństwa, zniechęcaniem do niego bliźnich, zaniechaniem budowania jedności, jakąś więc formą wykroczenia przeciwko normie "nie cudzołóż".
VII. Przykazanie: "Nie będziesz kradł..." (Wj 20, 15) Postulat uczciwości i szacunku dla cudzej własności wyraża ogólną regułę sprawiedliwości społecznej: "oddaj każdemu to, co mu się należy". Szczególnie wobec dzisiejszych przemian, wobec mechanizmów rynku które jednych bogacą ponad miarę a innych spychają w nieznośną nędzę i ubóstwo media publiczne, a w nich istniejące redakcje katolickie mają obowiązek demaskować niesprawiedliwość, nieuczciwość, korupcję oraz stawać w obronie najuboższych. Często przecież zdarza się, że prości ludzie piszą i dzwonią do redakcji telewizji i radia gdy są bezradni, licząc na to, że właśnie stąd otrzymają pomoc. Oznacza to nieoceniony kapitał jaki mediom powierzono: kapitał ludzkiego zaufania.
VIII. Przykazanie: "Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek..." (Wj 20, 16) Najbardziej oczywistym sensem tego przykazania jest postulat poszanowania dla prawdy. Ludzie mediów, właśnie dlatego, że zajmują się na co dzień opiniami które niekoniecznie mają związek z prawdą, muszą na prawdę być szczególnie uwrażliwieni. Zarazem jest rzeczą zrozumiałą, że w dziennikarskim skrócie a czasem i koniecznym uproszczeniu, oddać całą prawdę faktów jest niezwykle trudno. Nie można więc wyobrazić sobie rzetelności dziennikarskiej bez bardzo dobrego warsztatu zawodowego. Dążenie do coraz lepszego profesjonalizmu jawi się dlatego jako podstawowy postulat szczególnie wobec redakcji katolickich, od których, właśnie z racji specyficznej misji należy i trzeba wymagać może nawet więcej niż od innych. Mówienie i świadczenie o prawdzie to wymóg moralny i zawodowy zarazem.
IX. i X. Przykazanie: "Nie będziesz pożądał domu bliźniego, ani jego żony, ani niewolnika ni niewolnicy... ani wołu ani osła, ani żadnej rzeczy która należy do bliźniego..." (Wj 20, 17) Taka jest pełniejsza treść 9 i 10 przykazania dekalogu. Dochodzimy więc do kresu naszej refleksji. Treść ta kojarzy się z jednym jeszcze ważnym zadaniem mediów. Ten kto pożąda rzeczy nie swoich czyni to dlatego, że pogubił się w świecie. Nie rozróżnia tego co jego i nie jego, nie potrafi zdrowo i przyjaźnie kształtować relacji z innymi. Czasami buntuje się przeciwko wszystkim i wszystkiemu, organizuje dzikie protesty, burdy, nie kontroluje własnych wypowiedzi, szerzy demagogię i populizm. Zyskuje popularność pośród innych, podobnie jak on zagubionych. Takich ludzi jest w naszym kraju dzisiaj bardzo wielu. Może o nich świadczyć istnienie "milczącej większości" która ujawnia się przy każdych kolejnych wyborach jako ci którzy nie korzystają z praw do głosowania. Jest to masa ludzi, która powinna politykom spędzać sen z oczu ale także budzić troskę zarówno odpowiedzialnym za życie publiczne jak i zwierzchników Kościoła. W uczeniu rozumienia istoty zachodzących przemian i ich przyczyn, w edukowaniu ludzi nic nie może też zastąpić mediów publicznych. Komunikowanie masowe nie jest nigdy tylko ukazywaniem nagich faktów. Jest zawsze ich jakąś interpretacją. Chodzi o to aby była to "rozumiejąca interpretacja", interpretacja niosąca sens a nie bezsens. Wiemy wszyscy jak wiele w tej dziedzinie jest jeszcze do zrobienia. Zadanie to dotyczy tak rozumienia wewnętrznych problemów Polski jak i jej miejsca w społeczności międzynarodowej, w tym także roli wspólnoty kościelnej w Europie i świecie współczesnym. Czytelne znaki dał nam pod tym względem Ojciec Święty, zwłaszcza w wezwaniu w przemówieniu do Zgromadzenia Narodowego, 11.06.1999 r., do "budowania Europejskiej Wspólnoty Ducha". Znamienne, że podobnie wyraził się i w przesłaniu do Konferencji Episkopatu Polski. O tym zadaniu nie wolno nam zapominać ani papieskiego wezwania w żaden sposób zapominać lub tuszować. Niestety, nawet wśród katolików, tuż po wyjeździe Papieża pojawiły się głosy wyraźnie ulegające pokusie przekłamania tego, co zostało powiedziane "czarno na białym". To bolesny dowód zagubienia w świecie, które skutkuje - jak zauważyliśmy powyżej - gwałceniem norm IX. i X. Przykazania. Zmierzając więc do kresu tych refleksji wypada życzyć aby ludzie mediów, radia i telewizji, bazując na dobru jakie udało się w ciągu minionego 10-lecia po wielkim przełomie stworzyć, szli dalej tą drogą mnożąc i pogłębiając to co stało się wspólnym osiągnięciem tak mediów publicznych jak i Kościoła w Polsce. Porównując te dokonania z sytuacjami w innych krajach stwierdzić wolno z całą odpowiedzialnością, że nie mamy się czego wstydzić a przeciwnie, mamy pełne prawo w dobrym sensie wieloma rzeczami się pochwalić. Obyśmy z podobnymi uczuciami mogli świętować 15-, 20-, 25-, 30-, 40-, 50 i ... nie stawiając granic Opatrzności Bożej, wiele kolejnych lat i rocznic. |
bp Jan Chrapek CSMA
współpraca: Ks. Grzegorz Dobroczyński SJ |
Bibliografia:
"Aetatis Novae" Instrukcja Duszpasterska. Papieska Rada ds. Środków Społecznego Przekazu. |