Ks. Andrzej Koprowski SJ
CZYM CHCĄ BYĆ NASZE REDAKCJE W MEDIACH PUBLICZNYCH?

Zadany mi temat koniecznie trzeba usytuować w szerszym tle społecznym, i to z kilku punktów widzenia.

Podejmując problem obecności tematyki związanej z chrześcijaństwem w mediach publicznych oraz obecności "programów katolickich" w tych publicznych mediach trzeba już na wstępie zwrócić uwagę na dwa aspekty:

1) Obecność tematyki chrześcijańskiej, także związanej z życiem Kościoła, w mediach publicznych.

Problem ważny tym bardziej, że po latach ateistycznego totalitaryzmu była swoista "blokada psychologiczna" w samym środowisku dziennikarskim, zwłaszcza podległym Komitetowi do Spraw Radia i Telewizji, ale i spojrzeniu społeczeństwa na media.

To, co związane z chrześcijaństwem, było zwykle traktowane jako "wykraczające poza normalność" i eliminowane z przekazu radiowo-telewizyjnego. Podobnie wizja Kościoła była jego karykaturą, była sprowadzana do folkloru lub obrazu "polityczno-ideologicznego", czynnika politycznych rozgrywek.

Rzutowało to również na spojrzenie społeczeństwa na media... Historycznie patrząc, stworzyło kontekst nacisku społecznego na pojawienie się "programów katolickich" w mediach... Od 1980 roku na listach postulatów strajkujących robotników stale na pierwszych miejscach było żądanie dostępu Kościoła do radia i telewizji. Było to warunkiem przywrócenia minimum wiarygodności. Prowadziło jednak dalej. Wymagało zmiany mentalności dziennikarzy, ale i ogółu społeczeństwa, a także - w miarę demokratyzacji życia publicznego - nastawienia osób i instytucji konstytucyjnie odpowiedzialnych za media publiczne.

2) "Programy katolickie w mediach publicznych".

Początkowo były traktowane przez środowiska "ideologiczne", także przez część środowiska mediów - jako "przejaw klerykalizacji życia publicznego", nową formę ideologicznej inwazji... Pamiętam dobrze, jak w Polskim Radio i w Telewizji Polskiej byliśmy odbierani przez środowisko. Duża zewnętrzna uprzejmość, czasem przesadna i sztuczna, przy ogromnej nieufności "pod spodem". "Wtyczki nowego Komitetu Centralnego", którym lepiej nie wchodzić w drogę, bo można dostać potem kłopotliwy telefon i stracić posadę...

Potrzeba było sporo czasu, by środowisko kształtujących się wówczas mediów publicznych (a nie tuby ideologicznej i propagandowej aparatu państwowego) uchwyciło, że chodzi o realizację misji nadawcy publicznego, który ma odzwierciedlać to, czym żyją różnorodne wspólnoty, w tym i wspólnoty wyznaniowe; że ma odzwierciedlać życie społeczeństwa w całej jego wielowymiarowości, a więc i w wymiarze społecznym i kulturowym, i religijnym... W stopniu odzwierciedlającym także proporcjonalnie sytuację wyznaniową danego kraju. Potrzeba było czasu, by stało się to "normalnością" i podobną o innych europejskich państw formą odzwierciedlenia demokratycznego charakteru przemian.

Pamiętam, że zdziwienie budziło przytaczane przeze mnie sformułowanie francuskiej Ustawy Rządowej (LOI n. 86-1067 du 30 septembre 1988 relative a la lberte de communication) podpisanej przez prezydenta F. Mitte-rand, w artykule 56 zobowiązujące nadawcę publicznego do nadawania "des emissions a caractere religieux consacrees aux principaux cultes pratiques en France. Ces emissions sont realisees sous la responsabilite des representants de ces cultes et se presentent sou la forme de retransmissions de ceremonie culturelle ou de commentaires religieux. Les frais de realisation sont pris en charge par la societe dans la limite d'un plafond fixe par les disposition annuelles du cahiers des charges" (Journal Officiel de la Republique Francaise, 1 Octobre 1988, s.11755).

A więc nie "klerykalizacja", ani "inwazja czarnej ideologii", ale realizacja demokratycznych standardów, forma wyrazu tego, czym żyje i jak widzi całość społeczno-kulturowego życia wspólnota chrześcijańska, jaką są katolicy, jaką jest Kościół katolicki.

Od samego początku byliśmy bardzo wrażliwi na to, by starać się odzwierciedlać punkt widzenia Kościoła powszechnego, a nie jakiejś partykularnej grupy; by pokazując konkretne środowiska i ich stanowiska, sytuować je w należytej perspektywie całego Kościoła. Budziło to wiele napięć, zwłaszcza na styku ze środowiskami katolików zaangażowanych w życie polityczne. Jest zrozumiałe, że chcieliby oni prezentować "swoje stanowisko" w "programach katolickich" firmowanych przez Konferencję Episkopatu, szerzej, firmowanych przez Kościół katolicki. Czasem chodziło o bardzo partykularne interesy. Naszym obowiązkiem było chronienie "stanowiska Kościoła", nie zawężanie go do postawy jednego środowiska, czy nawet jednej osoby... Mieliśmy w tym zdecydowane poparcie Konferencji Episkopatu i oficjalnych przedstawicieli Kościoła.

Ta sprawa wiąże się z szerszym zagadnieniem, jakim jest specyficzny charakter "programów katolickich w mediach publicznych".

Programy te muszą uwzględnić charakter "publicznego nadawcy". To jest coś odmiennego od programów w mediach katolickich. Nasze programy w Polskim Radio i Telewizji Polskiej są adresowane do widza/słuchacza masowego, a nie tylko do tego, który systematycznie przychodzi do kościoła. Nie są "dublowaniem programu duszpasterskiego". Trzeba, by były wyrazem - językiem radowym i telewizyjnym i logiką tego języka - tego, czym jest, czym żyje, co niesie sobą Kościół, co wnosi w całość rzeczywistości kulturowej, społecznej wspólnota identyfikująca się z Kościołem. Z pewnością programy te nie mogą być "tubą informacyjną" poszczególnych instytucji kościelnych. Trzeba uszanować charakter języka tych mediów, a także charakter nadawcy publicznego. Trzeba liczyć się z faktem, że programy katolickie w mediach publicznych są adresowane do bardzo zróżnicowanego odbiorcy. Do ludzi wierzących i praktykujących; ale i do ludzi nie praktykujących swej wiary, a czasem i nie wierzących, skonfliktowanych z konkretną społecznością kościelną. Programy katolickie powinny być dla wszystkich świadectwem wspólnoty, przekazem jak Kościół patrzy na różne problemy życia społeczno-kulturowego.

Trzeba się liczyć z charakterem języka tych mediów. Z tym, że radio jest środkiem przekazu "gorącym", nastawionym na kontakt bardziej osobisty. Dociera głębiej do osobowości słuchacza. Telewizja przemawia do warstwy bardziej emocjonalnej. Silnie, choć powierzchownie. Znaczenie ma tu każdy gest. Mniej - słowo odizolowane od klimatu tworzonego przez obraz. Gest w sposób istotny kształtuje klimat odbioru. Celem obrazu telewizyjnego jest prowadzić do tego, co jest poza tym co się widzi; prowadzić do "niewidzialnego", poszerzyć przeżycie o sferę poza racjonalną.

Każdy program katolicki musi uwzględniać "prawa teologiczne" (charakter wspólnoty eklezjalnej, wierność temu co wyznaje Kościół, zaczynając od szacunku dla każdego człowieka, stworzonego przez Pana Boga na Jego obraz i podobieństwo), ale także prawa radiowe bądź telewizyjne, tyczące języka tego środka przekazu. Nie wystarczy postawić kamery w środku Kościoła, by został nagrany "program katolicki"...

Świadomym celem redakcji było i jest podejmowanie nowatorskiej pracy nad formami wyrazu językiem radiowym i telewizyjnym nie tylko "treści religijnych", ale i opartych o nie form tworzenia więzi społecznych i tego wszystkiego, co odbiorcom daje poczucie swojskości, osadzenia w korzeniach kulturowych. Tym samym uzdalnia do angażowania się w życie publiczne i zachodzące przemiany bez lęków i kompleksów oraz idącej w ślad za nimi agresji wobec innych.

W kontekście powyższych uwag, na pytanie postawione w temacie mojego wystąpienia "Czym chcą być nasze redakcje w mediach publicznych?" trzeba powiedzieć, że są to redakcje przygotowujące programy, będące wynikiem Porozumienia między Zarządami Polskiego Radia i Telewizji Polskiej a Sekretariatem Konferencji Episkopatu Polski. To znaczy, są to redakcje spełniające część misji Polskiego Radia i Telewizji Polskiej jako mediów publicznych; ukazujących czym żyje, jak angażuje się w sprawy cywilizacji współczesnej, zwłaszcza w przemiany polskiego społeczeństwa i integrującej się Europy ta jego część, która identyfikuje się z Kościołem katolickim. Ten charakter "katolickości", czyli "powszechności Kościoła" jest elementem istotnym programów naszych Redakcji. Jak wspomniałem wyżej, nie są one związane z żadnym partykularnym środowiskiem, ale prezentują uniwersalizm Kościoła katolickiego; bogate dziedzictwo wiary, kultury, doświadczenia społecznego i katolickiej nauki społecznej. Oczywiście, prezentacja tego, czym żyje społeczność identyfikująca się z Kościołem Katolickim w Polsce, dokonuje się w znacznej mierze poprzez ukazywanie konkretnych wydarzeń, także grup katolików świeckich zaangażowanych w sprawy społeczne i kulturalne poprzez różnorodne partykularne środowiska, stowarzyszenia, partie, związki zawodowe itp. Jest bardzo ważne, by programy Redakcji odzwierciedlały różnorodność tych zaangażowań; by stawiały klarowne i wysokie "poprzeczki etyczne" wymagań wszystkim, którzy będąc katolikami angażują się w sprawy publiczne (por. też przemówienie Jana Pawła II wygłoszone w Parlamencie Rzeczypospolitej, w czerwcu 1999 roku), a zarazem, by nie dawać podstaw do identyfikacji Kościoła (i Redakcji) z jakąkolwiek z tych grup. Kościół jest bowiem rzeczywistością innej, "teologicznej", natury i ukazuje klarownie wizję człowieka oraz wizję relacji społecznych, a katolicy świeccy poprzez różnorodne swoje wybory i zaangażowania są zobowiązani do podejmowania prób optymalnego wcielania w życie tych zasad, wynikających z antropologii chrześcijańskiej.

Jest to szczególnie ważne w procesie tworzenia "społeczeństwa obywatelskiego". Uczy bowiem szacunku dla inaczej myślących, zarazem nie uciekając od podstawowych wartości wspólnych; uczy przełamywać "schematy ideologiczne" i nastawienia wąskopartyjne, tak częste dziś wśród środowisk i grup politycznych wszystkich możliwych orientacji.

Naczelna Redakcja Programów Katolickich Polskiego Radia i Redakcja Programów Katolickich TVP są częścią struktury Polskiego Radia SA i Telewizji Polskiej SA i podobnie jak inne redakcje współpracują ściśle z Kierownictwem tych mediów publicznych. Od strony "treści programów", linii programowych szefostwo naszych Redakcji jest w stałym kontakcie z Sekretarzem Generalnym Konferencji Episkopatu Polski; po części bezpośrednio, po części poprzez Prowincjała swojej Prowincji Zakonnej, bowiem sektor: relacje Kościoła z mediami publicznymi Konferencja Episkopatu Polski zwierzyła jezuitom warszawskiej prowincji. Trzeba wspomnieć, że Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski prezentuje Zarządom mediów publicznych kandydatury na szefów Redakcji Programów Katolickich (w TVP - także zastępcę).

Pytanie "Czym chcą być nasze redakcje w mediach publicznych" prowadzi do poruszenia jeszcze jednego aspektu medialnej rzeczywistości. Otóż w moim przekonaniu nasze Redakcje przez minione 10 lat wniosły spory wkład w p r o c e s kształtowania się świadomości środowiska radiowego i telewizyjnego, odpowiadającej charakterowi mediów p u b l i c z n y c h; proces wcale nie łatwy po latach "telewizji państwowej i ideologicznej" totalitarnego państwa.

Jednym z trudniejszych problemów jest przełamanie nawyków "cenzurowania rzeczywistości społecznej" w tym sensie, że wyłącza się z niej wszystko, co tyczy religijności, chrześcijaństwa, systemu wartości, jakie ono niesie, itp. Tymczasem religijność i jej bogate przejawy są jednym z "wymiarów" życia społeczeństwa i ten wymiar w jego bogatych i różnorodnych formach wyrazu winien być prezentowany przez media publiczne (nie "przez redakcję programów katolickich" traktowaną jako getto czy skansen, ale przez wszystkie redakcje, stosownie do ich charakteru - inne aspekty poprzez redakcję programów kulturalnych, inne przez redakcję reportażu czy publicystyki, inne przez serwisy informacyjne, itp.). Natomiast nasze Redakcje w tej mozaice nadawcy publicznego umożliwić mają poznanie tego, jak "widzi siebie" i "co chce powiedzieć o sobie w kontekście przemian społecznych, kulturowych itp." część społeczeństwa, identyfikująca się z Kościołem katolickim; co ten Kościół chce powiedzieć o sobie, będąc znaczącym składnikiem życia społecznego, historii, ale i współczesności polskiej; historii ale i przyszłości integrującej się Europy.

Nie jest to łatwe, bowiem ciągle jeszcze w mentalności części środowiska mediów publicznych tematyka społeczna, kulturalna, etyczna, historyczna, związane z chrześcijaństwem i Kościołem są "odsyłane do redakcji programów katolickich bądź do redakcji programów ekumenicznych", zamiast stanowić cząstkę wizji rzeczywistości społecznej, którą dana redakcja postrzega i opisuje w swoich programach.

Jest to problem całego środowiska mediów publicznych, także ich Kierownictwa. Proszę mi wybaczyć pochwałę, ale i uwagę krytyczną. Polskie Radio i Telewizja Polska wspaniale obsłużyły czerwcową wizytę Jana Pawła II do Polski (1999r.). Obydwie te instytucje podjęły ogromny wysiłek i zasłużyły na powszechne uznanie, bardzo wzmocniły swój autorytet społeczny "na rynku mediów". W moim przekonaniu było to "na piątkę z plusem", ale też pokazało brak całościowej wizji życia społecznego. Bowiem po zakończeniu wizyty jakby "skończyła się Akcja Papież". A przecież to co transmitowaliśmy przez dwa tygodnie czerwca świadczyło, że uczestniczymy w wydarzeniach, które winny stać się etycznym i intelektualnym punktem odniesienia dla dalszego budowania; dla wyzwalania energii społecznej; dla rozwoju społeczeństwa polskiego tak, by niósł on treści wiodące dla nas samych, jak i uzdalniał nas do wniesienia swoich wartości w integrującą się Europę. W łączenie "dwóch płuc", krajów Europy Wschodniej z krajami Unii Europejskiej. Nie wydaje się, by ten typ refleksji znalazł stosowny grunt w polityce programowej mediów publicznych. A byłoby to z korzyścią dla społeczeństwa, jak i dla samych mediów publicznych i ich autorytetu oraz roli w społeczeństwie. Zbiega się tu "powinność mediów publicznych" z "interesem w walce o autorytet moralny, wiarygodność i miejsce mediów publicznych" w modelu demokratycznego społeczeństwa. Zbiega się też z przeświadczeniem i stanowiskiem Kościoła o niezastąpionej roli mediów publicznych w modelu społeczeństwa demokratycznego i kulturowo rozwiniętego.

Redakcje Programów Katolickich w Polskim Radio i w Telewizji Polskiej powinny być rzecznikiem interesów Polskiego Radia i TVP w środowisku katolickim, także w środowisku Konferencji Episkopatu Polski. Z drugiej strony, powinny wnosić w środowisko mediów publicznych świadomość znaczenia "wymiaru religijnego" życia społeczeństwa i świadomość powinności mediów publicznych, by ten wymiar harmonijnie uwzględniać w całości programu.

Nasze Redakcje mają swój udział w gromadzeniu doświadczeń i materiałów dla Konferencji Episkopatu Polski, zwłaszcza jej Sekretariatu - np. w rozmowach z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji i innymi gremiami życia publicznego w Polsce celem wzmocnienia roli nadawcy publicznego, właśnie jako istotnego elementu modelu demokratycznego społeczeństwa... Podobnie ma się rzecz w płaszczyźnie ogólnoeuropejskiej (w Komisji Episkopatów Europy ds. Mediów Ks. biskup Jan Chrapek, ściśle współpracujący z naszymi Redakcjami, jest odpowiedzialny za kontakty z mediami w całej Europie Środkowo-Wschodniej).

Jeśli Państwo pozwolą, chcę poruszyć jeszcze jeden aspekt odpowiedzi na pytanie: Czym chcą być nasze Redakcje w mediach publicznych?

Obydwie Redakcje, radiowa i telewizyjna, aktywnie uczestniczą w pracach UNDA, katolickiej organizacji radiowo-telewizyjnej o zasięgu światowym. Tym samym wnoszą nasze doświadczenie w wiedzę o nas Papieskiej Rady do Spraw Środków Społecznego Przekazu, ale i w imieniu tej organizacji uczestniczą w grupach roboczych, sympozjach, itp. o zasięgu międzynarodowym. Jednym z ciekawszych doświadczeń jest uczestniczenie w "Grupie Roboczej UNDA/WACC", powołanej przez dwie organizacje, katolicką UNDA i protestancką WCC, do kontaktów z Komisją Europejską w Brukseli oraz Radą Europy w Strasburgu w sprawie mediów.

Konsekwencje rozwoju nowych technologii w zakresie mediów okazują się bowiem coraz bardziej znaczące dla całego życia społeczeństw. Do niedawna media były traktowane jako jeden z elementów kultury życia społeczeństwa. Dziś coraz bardziej decydują o całości. O poziomie kultury, ale i demokratycznym charakterze społeczeństwa. Media publiczne są istotnym elementem modelu społeczeństwa demokratycznego. Przedstawiciele Komisji Europejskiej podkreślając to, zwracają uwagę na wzrost roli Kościołów Chrześcijańskich w tym procesie. Mówią:

- Rozwój technologii otwiera niespodziewane wprost możliwości. Ale rodzą się wątpliwości co do etycznej dojrzałości społeczeństw; co do warunków, w jakich jednostka ludzka zachowałaby poczucie sensu istnienia i zdolność współżycia w środowisku społecznym.

- Trzeba kłaść większy nacisk na umocnienie wymiaru etycznego, na sprawy rodziny. Rodzina będzie odgrywała rolę większą niż szkoła w "przyuczeniu dziecka" do korzystania z systemu multimedialnego.

- Kościoły chrześcijańskie, mając wyraźne odniesienie wspólnotowe i wspólnototwórcze, zarazem wrażliwość na rolę kulturowego dziedzictwa historii, stają wobec potrzeby zainspirowania procesu przekształceń, zgodnie z wizją człowieka, stylem więzi międzyludzkich, relacji pomiędzy poszczególnymi grupami, zaczynając od rodziny, poprzez społeczności sąsiedzkie, lokalne, po ogólnokrajowe, międzynarodowe. Kościół jest bowiem uniwersalny, powszechny; zarazem swą misję realizuje w konkretnym kraju, w konkretnym środowisku, w kontakcie z konkretnym człowiekiem. Dlatego też wrażliwość etyczna płynąca z Ewangelii nabiera szczególnego znaczenia ogólnospołecznego w czasach globalizacji...

- Dostrzega się, że Kościoły chrześcijańskie winny być bardziej aktywnym uczestnikiem "odbudowy tkanki życia społecznego". Jest bowiem pewne, że The Informatic Society dostarczy ogromu informacji, ożywi kontakt na linii "jednostka - źródło informacji", ale będzie temu towarzyszył zanik umiejętności relacji międzyludzkich w stopniu aż groźnym dla ładu i dynamiki życia społecznego; także zakres frustracji osobistych, poczucia nie zrealizowania się człowieka w najbliższym, rodzinnym środowisku.

- Do nie dawna władza była związana z kapitałem. Teraz coraz bardziej będzie zależała od dostępu do źródeł informacji. Patrząc na scenę publiczną dostrzega się, że Kościoły chrześcijańskie w Europie staną wobec potrzeby społeczeństw domagania się odpowiedzi: j a k państwo, partie polityczne, silne ekonomicznie podmioty, często niemal monopolizujące całe sektory życia publicznego, realizują postawy odpowiedzialności za konsekwencje swoich działań dla życia społeczeństw? Czy tworzą warunki dla rozwoju demokratycznego społeczeństwa, czy też przeciwnie, wykorzystują mechanizmy demokracji dla swoich egoistycznych, często niemal mafijnych interesów, spychając społeczeństwa przełomu wieków do sytuacji swoistego "nowoczesnego feudalizmu"?

Nasze Redakcje uczestniczą w gremiach podejmujących tego rodzaju refleksję. Uważam, że jest to nie do przecenienia nie tylko dla Kościoła, ale i dla mediów publicznych w Polsce, dla Polskiego Radia i dla Telewizji Polskiej. Ma to swoje przełożenie na całkiem konkretne działania...

W czerwcu 2000 roku w Krakowie odbędzie się posiedzenie Rady Ministrów Rady Europy w obronie "service publique", a więc i w obronie i celem umocnienia pozycji nadawcy publicznego, mediów publicznych w kontekście potrzeb demokratycznego społeczeństwa. Poprzednie takie spotkanie odbyło się w 1994 roku w Pradze. Co Polska wniesie tym razem jako gospodarz tego spotkania? "Grupa Robocza UNDA/WACC" przygotowuje m.in. dla tego spotkania, ale i dla innych Sekretariatów Generalnych Komisji Europejskiej i dla swoich Kościołów, Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu i analogicznych instancji Kościołów protestanckich dokument "Identite, Communautes, Quelle Communication?". Nasze Redakcje mogą być pomocą w gromadzeniu refleksji i doświadczeń szerszych niż tylko opartych o codzienne zagonienie.